wtorek, 29 września 2009

A gdzie? We wulkanie!

Jak przyobiecałem relacja z wcześniejszej wyprawy organizowanej przez AURI. Tym razem chciałem opowiedzieć o wycieczce na Teide. Wycieczka kosztowała nas z tego co pamiętam 5 euro i jak się domyślam było to na autokary, które nas do celu zawiozły:)

Tym razem umówiliśmy się na jednym z głównych placów w centrum Laguny i jak zawsze spotkanie zwołane na 9, a wszyscy pojawili się koło godziny 9.30, 10.00 (głównie organizatorzy). Dwa takie spotania wystarczą:) teraz już wiemy, że jeśli spotkanie jest na jakąś godzine, należy przyjść pół godziny później, to na miejscu poczekamy jeszcze z 15 minut i coś się zacznie dziać. Ogólnie... Maniana:) Da się do tego przyzwyczaić, chociaż kiedy chcemy załatwić coś konkretnie, może to przeszadzać... mi jeszcze się nie zdażyło narzeać na podejście tubylców do czasu:D Kiedy w końcu wszyscy się pojawili, zaprowadzono nas do trzech autokarów i zaczeliśmy jechać... Jako, że specjalnie i z trudem przywiozłem tutaj górskie buty, ucieszony założyłem je na nogi będąc pewny, że się przydadzą;) niestety... Autokary podejżanie długo się nie zatrzymywały:P jechaliśmy ciągle drogą prowadzącą na Teide.

Pozwole sobie zrobić tutaj małą dygresje:) Sam wulkan ma ponad 3700 metrów jest to ponad granicą nad którą zbierają się chmury, dlatego podczas "dostawania" się na szczyt (Pico de Teide) możemy najpierw oglądać bujną kanaryjską roślinność:) jest zielono i ładnie:) Prawie jak w Irlandii:P potem mijamy granice chmur i krajobraz robi się suchy i iście księżycowy (podobno tutaj kręcili fragmenty do Gwiezdnych Wojen;) ) podobna relacja zachodzi między zieloną i chłodniejszą północą wyspy a gorącym i wysuszonym południem (znowu przez tą samą górę;) )

Wracając do wycieczki w końcu zatrzymaliśmy się na parkingu będącym jednocześnie punktem widokowym. Zrobiliśmy pare zdjęć, między innymi grupowych i ogólnie działo się to co zawsze na postojach w czasie wycieczek autokarowych. Z samego punktu był naprawde ładny widok na pobliskie miasto (nie mam pojęcia jakie:P)

oraz na sam wulkan

Po jakimś czasie znów zapaowali nas do guaguas i jechaliśmy dalej... Kiedy pokonaliśmy bariere chmur zrobiło się naprawde ciekawie:) mała karłowata roślinność

i ogromne morza chmur

I tylko jeden minus, ale za to jaki poważny:P Dlaczego ciągle w autokarze?:P Dlaczego mamy jechać na góre, jak grupa emerytów i rencistów?:P No ale świadomość, że wybiore się tam po raz kolejny i tym razem na piechote dodała mi sił;) Za to w trakcie "wspinaczki" członek AURI opowiadał nam o okolicy i nic bym nie zrozumiał, gdyby nie moja sąsiadka z Austrii, która hiszpański tłumaczyła mi na angielski:) Dowiedziałem się więc naprzykłąd, że dookoła wulkanu, ale już na znacznej wysokości są wielkie równiny będące skutkiem erupcji. Jedna z nich naprzykład (o poszarpanej nawierzchni) nosi nazwę "Aa" (napewno ta się to wymawia:P) nazwa wzieła się z tąd, że kiedy człowiek tamtędy przechodzi słychać tylko "A!", "Ała!" i inne takie;)

Po drodze urządziliśmy jeszcze jeden postuj tym razem w muzeum, które mieści się gdzie? We wulanie:D Mówie ta dlatego, że faktycznie mieści się ono pod ziemią w głębi wulkanu:) jest całkiem ładna i ciekawa wystawa, oraz korytarz:) Idąc nim ma się wrażenie, jakby się szło po rzece lawy:) pod nogami świeci się na czerwono, a przed tobą widać wielki ekran a na nim animacje przedstawiającą ciągle zmieniający się widok takiej rzeki:) Na miejscu puścili nam też film (na szczęście była wersja angielskojęzyczna:) ) Wszystko o tym jaki wpływ ma Teide na Teneryfe:) a ma dość duży:) Jednak ja mieszam fakty i pojęcia, więc zapraszam do lektury czegoś odpowiedniejszego na ten temat:P Za to czekając na wejście pobawiliśmy się troche z miejscową fauną;)

Swoją drogą straasznie dużo jaszczurek na Teneryfie... można je spotaćnawet w mieście na ulicy.

No ale w końcu udało nam się dostać na "przystanek docelowy" był tam bar, jakaś kaplicza i skałki:P dostaliśmy chyba ze 2 godziny czasu wolnego i to jedyne dwie godziny, kiedy jak narazie wykorzystałem swoje buty:P 

Niestety wszędzie wisiały łańcuchy i stały tabliczki, że nie wolno wychodzić za jakiś tam teren, więc niewiele było możliwości, ale przynajmiej pobiegałem:P Jeszcze tylko fotka z Teide i tabliczką ja na niego dojść;)

Wiem, że dużo tych zdjęć, ale wszyscy mnie zawsze pytają "Jak wygląda Teneryfa?" Oto odpowiedź;)

W następnym odcinku zwiedzanie San Cristobal de La Laguna;)

Hasta luego;) 

PS. Byłbym zapomniał:P żeby dostać się na sam czubek wylkanu trzeba załatwić darmowe pozwolenie w jakimś urzędzie:P (można spytać w informacji turystycznej w jakimkolwiek mieście)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz