Trzeba zacząć od rzeczy totalnie oczywistej, która mimo wszystko wciąż zadziwia i - często niemile - zaskakuje. Ruch lewostronny. Naprawdę trudno się walczy z wyuczonym cale życie nawykiem patrzenia najpierw w lewo, potem w prawo. Wprawdzie wszędzie dookoła, np na przejściach dla pieszych, pełno znaków typu: 'look right' , ale - kto by się tam na znaki oglądał!!!;p
Muszę przyznać jedno - ciesze się, ze mieszkam w centrum miasta i nie muszę jeździć nigdzie rowerem - bo z pewnością pobiłabym wszystkie rekordy jeżdżenia pod prąd (o rondach już nie wspominając!!! )
Chociaż, nie wiem czy wiecie (ja nie wiedziałam), zasada ruchu lewostronnego pochodzi jeszcze ze starożytności i kiedyś obowiązywała w całej Europie. Zmiana na ruch prawostronny została wprowadzona przez Francuzów dopiero na przełomie XVIII / XIX wieku. Więc - to my jesteśmy 'inni', a nie oni - mimo, że jesteśmy w większości;p
'It's not a normal beer. It's... Guinness... '
Tak teoretycznie - jest to ciemne piwo. Ale szczerze - smakiem odbiega od każdego innego piwa. Jest bardziej... hmmm karmelowe? W sumie to trudno to opisać - po prostu trzeba spróbować!!!
Jest parę rzeczy, które o Guinnesie trzeba wiedzieć!
1) Jeśli chcemy go zamówić, to należy powiedzieć coś, co brzmi mniej więcej tak:
'Bo maith liom an pinta Guinness leith do thuil' ;)
Wtedy barman na pewno bardzo ładnie się uśmiechnie;) gorzej - jak odpowie coś też po irlandzku;p
2) Jeśli już zamówiliśmy Guinnessa, a barman - zamiast nam go podać obsługuje kogoś innego - to wcale nie znaczy, ze o nas zapomniał!!! Guinness ma to do siebie, że bardzo się pieni - nie da się go więc od razu tak nalać, żeby była 'piana na 2 palce' - po 1szym nalaniu zajmuje ona polowe kufla!!! (co oczywiście wcale nie świadczy o braku umiejętności barmana) Procedura jest wiec taka, że należy poczekać, aż piana opadnie i po trochu dolewać - aż do pełna;) Zazwyczaj dwie 'dolewki' wystarczają;)
3) Gdy już odczekamy swoje i wreszcie dostaniemy upragnionego Guinnessa... STOP! najpierw trzeba jeszcze poczekać, aż cała piana uleci do góry, a Guinness zrobi się cały prawie że czarny. I dopiero teraz:
'gártha!'
No tak - ulice maja nazwy - ale tylko na mapach. Czasami, jeśli dobrze poszukać, da się gdzie-nigdzie znaleźć tabliczki z nazwami, ale to naprawdę baaardzo rzadko - i raczej tylko w centrum.
Natomiast nazwy te prawie nie obowiązują w świadomości Irlandczyków - gdy spytamy kogoś o ulice to z pewnością zostaniemy doprowadzeniu do hotelu, pubu czy też knajpy, która ma podobna nazwę - co wcale nie znaczy że jest na tej właśnie ulicy;p
Więc lepiej od razu pytać np: gdzie jest konkretny pub - odpowiedź uzyskamy natychmiastowo!;)
'Can I help you?'
O tym nie można nie wspomnieć!!! Irlandczycy są niesamowicie uprzejmi, pomocni i zawsze uśmiechnięci. Szczerze to zastanawiam się - skąd oni to czerpią - bo chyba nie (jak Hiszpanie czy Włosi) ze słońca;p
Doświadczyłam tego już pierwszego dnia, gdy trochę zagubiona stałam na środku skrzyżowania z mapa w ręku i bezskutecznie próbowałam odszukać jakiejkolwiek tabliczki z nazwa ulicy. Nagle podszedł do mnie pewien miły pan i spytał:
'What are you looking for? Can I help you?'
Na moje szczęście - totalnie jeszcze wtedy tego nie świadoma - spytałam o 'Sleepzone' - czyli hostel, a nie o ulice przy której się on znajduje, toteż szybko uzyskałam dokładną i rzetelna odpowiedź;) No i miły uśmiech na dobry początek dnia.
Już wtedy wiedziałam, ze kocham tych ludzi!;)
Taps...
Coś, co wywodzi się z tradycji, i chyba nikt nie wie, czemu wciąż obowiązuje, bo nie ma żadnego praktycznego zastosowania! Czyli - osobny kranik z cieplą i osobny z zimna woda. Najgorsze jest to, że z tego pierwszego zazwyczaj leci wrzątek, a z drugiego... hmmm no powiedzmy że woda wcale nie najcieplejsza...;p i jak tu po ludzku zęby umyć???!!! ;p
Dzięki Asi - przeżyłam;P
Kolejna rzecz, która nie wiem skąd się wzięła i tylko utrudnia życie - wtyczki do prądu maja totalnie inny kształt niż te 'nasze'. Podobno są patenty na to, żeby w jakiś sposób wepchać nasze wtyczki do ichniejszych kontaktów, ale może się to źle skończyć dla naszej wtyczki;p
Tutaj życia uratowała mi Asia (a raczej życie mojego zasilacza, ładowarki itp;p ), bo zanim wsiadłam do samolotu na wrocławskim lotnisku, podarowała mi przejściówkę;)
Aha! Zanim zaczniecie panikować, że znowu 'zepsuł wam się zasilacz', to sprawdźcie najpierw, czy kontakt, do którego się podłączyliście jest włączony (takim małym pstryczkiem obok) ;p
Irish pubs
Po pierwsze - najwspanialsze są te puby, w których irlandzkie zespoły grają irlandzką muzykę;) A wszyscy tłoczą się dookoła, klaszczę w dłonie, tańczą i piją... no Guinnessa, oczywiście;)
A jeśli nie jest to pub z tradycyjną irlandzką muzyką, to i tak nie liczcie na to, że usłyszycie tam kiedyś muzykę puszczaną z płyt - o nie! Wtedy siedzi jakiś niezbyt znany zespolik - 2 gitary, perkusja, czasem skrzypce;) i grają wszystko - od Red Hot Chili Peppers, przez Pink Floyd, Amy Winehouse, Bob Dylad... do U2 oczywiście!!! :D wiedziałam, że usłyszę ich tu 'na żywo' ;)
Jedyną wadą wszelkich pubów jest to, że większość z nich ma krótką licencję i są zamykane o 24:00 ;/ Te które mają przedłużoną licencję są otwarte... uwaga uwaga! do 2 w nocy!!! Eh... przecież to dopiero początek imprezy!!!
Gaeilge football
Miałam okazję uczestniczyć w jednym treningu - specjalnie dla Erasmusów. Pierwszy raz w życiu ktoś mnie uczył jak kopać piłkę!!! I nawet udało mi się strzelić gola:D
Ale jedno trzeba przyznać - z piłką nożną ma to niewiele wspólnego. Moim zdaniem jest to połączenie: piłki nożnej, siatkówki i koszykówki. Brzmi ciekawie, gra się jeszcze ciekawiej;) Trochę szczegółów:
Boisko:
Szczerze nie wiem, jakie wymiary ma dokładnie, ale jest mniej - więcej wielkości boiska do nogi. Za to bramki są trochę inne - bo po pierwsze nie mają siatek, a po drugie mają dłuższe pionowe poprzeczki. Dlaczego - wyjaśnię później;)
Biegamy po boisku trzymając piłkę w rękach, ale można w ten sposób zrobić tylko 4 kroki. Potem należy albo odbić ją od ziemi - jak w koszu, co jest trochę trudne, bo gra się na trawie; albo kopnąć do siebie samego ;P (czyli łopatologicznie - rzucić sobie na stopę;p ) albo - podać do kogoś.
Podanie:
Można podawać piłkę do kogoś na 2 sposoby: kopiąc ją do niego, albo uderzając piłkę pięścią - jak serwowanie w siatkówce 'od dołu'.
No i najważniejsze - strzelanie goli.
Przed bramką jest bramkarz. Gole można strzelać kopiąc(!!!) piłkę do bramki. Jeśli trafimy pod poprzeczną belkę (przechytrzając bramkarza) - uzyskujemy 2 punkty. Natomiast jeśli kopniemy piłkę nad nią - a pomiędzy pionowymi belkami - 1 punkt.
Kto chce spróbować? Ja spróbowałam - świetna zabawa!!! Polecam! ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz