czwartek, 17 września 2009

Dreamland

Chciałem się podzielić tym, jak bardzo uwielbiam to miejsce. Minęły dopiero 2 dni, a już mogę powiedzieć, ze jest genialnie. To w ogóle nie wygląda jak akademik, ani jak uczelnia, które znam do tej pory.

Wczoraj na kolację był ryż z krewetkami i warzywami oraz cydr. W kuchni mamy mikrofalówkę, świetnym pomysłem są też rolety - pokój nie grzeje się w godzinach popołudniowych.

Uczelnia jest olbrzymia, wszędzie dookoła drzewa. Trochę trzeba się nabiegać, bo jest tu sporo pagórków (na szczęście znamy skrót, wjeżdżamy windą na 4. piętro biblioteki i jesteśmy prawie na poziomie naszego bloku.
Na miejscu w zasadzie jest wszystko czego potrzeba. Knajpy, mały supermarket, fryzjer, bank, otwarty basen, parkingi dla aut, itd. Co ciekawe w stołówce (na terenie elektroniki) można kupić piwo. Jest również pizzeria. Kawa kosztuje jedynie 70 centów. Zapowiada się przyjemnie.

I teraz najlepsze. Koło budynku elektroniki znajduję się kompleks sportowy. Za jedyne 17€ miesięcznie można korzystać z siłowni, 2 basenów z sauną, boisk, kortów oraz chodzić za zajęcia z capoiry, fitness, aerobik wodny, sztuki walki, samoobronę - lista ma ponad 50 pozycji, więc skończę wymieniać. Uczelnia bardzo promuję sport. Myślę, że spędzimy tam większość przedpołudni.

Na koniec o imprezach. Dwa dni za nami, dwie imprezy za nami. W pierwszy dzień mała 4 osobowa (razem z mentorami), a wczoraj z budyneczku na przeciwko zawołali nas inną imprezkę. Ok. 10 osób w jednym pokoju: tradycyjnie piwko, mecz, chipsy, fajka wodna. My oczywiście z winem. Sami Hiszpanie i jedna dziewczynka z Wenezueli. To był bardzo przyjemny wieczór. Wbrew pozorom mieszkańcy Hiszpanii znają angielski i można się dogadać, a nawet jak mówią po swojemu to zawsze możemy się czegoś nauczyć :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz