Pierwsza rzecz jaką zobaczyłam, gdy lądowałam w Dublinie? Tak - skłębione chmury i deszcz... ale też zielona trawka wszędzie dookoła;) Ale potem - niespodziewanie - wyszło słońce!!! Naprawdę!!! Było widać niebieskie niebo!;) I wtedy pomyślałam sobie: "Wiem czego nie wzięłam: okularów przeciwsłonecznych! ;P "
Gdy dojechałam do Galway spotkałam się z Clementem (którego poznałam na facebooku) i Francois. Razem rozpoczęliśmy polowanie na mieszkanie. I - ku mojemu zaskoczeniu - poszło nam naprawdę sprawnie - znaleźliśmy mieszkanie chyba w 4 godziny! Zaczęliśmy od internetu - została nam polecona strona: http://www.daft.ie/ , gdzie można znaleźć oferty wynajmowanych mieszkań i domków. Od razu spodobał nam się domek w szeregówce, blisko centrum, 4-pokojowy, 5 osobowy;p I tu zaczęła się wielka walka - bardzo ciężko było nam się dogadać z właścicielem (przez telefon naprawdę trudno było go zrozumieć...). Powiedział nam, że domek jest otwarty, więc możemy pójść go obejrzeć. Najpierw pomyliliśmy numery domu, potem okazało się, że jest on zamknięty (i ciężko było mu to wytłumaczyć - on ciągle twierdził, że jest inaczej...)... potem się okazało, że właściwie to nie ma go w mieście, nie może się wiec z nami tego dnia spotkać, ale przysłał kogoś, żeby nam ten dom otworzył i powiedział, że jeśli będziemy chcieli go wynajmować, możemy już teraz zostać tu na noc.... ufff
Gdy wreszcie weszliśmy do środka - od razy zakochaliśmy się w tym miejscu!!! Decyzja zapadła: zostajemy tu!
Mieszkanie tam rozpoczęliśmy od wspólnej kolacji i toastu wzniesionego Guinnessem:D
Teraz trwają intensywne poszukiwania jeszcze dwóch współlokatorów. Mam nadzieję że kogoś znajdziemy;)
Zanim tu przyjechałam, wszyscy mnie straszyli - że tu cały czas pada. A ja myślę, że przesadzali;p Dzisiaj prawie przez cały dzień (uwaga uwaga) świeciło słońce!!! No dobra, to fakt, że od czasu do czasu, tak totalnie niespodziewanie - lunął deszcz - ale tylko na parę minut - a potem znów słońce;)
Jedyna rzecz, która wciąż mnie zadziwia, to "samochody widma". Mija mnie samochód, patrze, a na miejscu kierowcy nikt nie siedzi! Ba! Nie ma nawet kierownicy! ;p Minie duuużo czasu zanim się do tego przyzwyczaję...
środa, 2 września 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz