Teraz trochę zmienimy kuchnie. Będzie przepis baskijski. Trochę skaczę po tej Hiszpanii, nie chce wpadać w katalońską rutynę. Skład będzie prosty: mleko (litr), mielone migdały (200g), cukier (175g) i laska cynamonu. Mleko wstawiamy na gaz, dodajemy cynamon, migdały i cukier. Czekamy, aż do zagotowania, mieszając co chwilkę. Całość przelewamy do salaterek. Po parunastu minutach powinno stężeć. Podać lekko ciepłe, można ozdobić połówkami orzecha włoskiego.
Dla tych, którzy lubią francuskie palmiery, mam dobrą informację. Katalończycy też mają coś takiego, trochę większe jest, ale smakuje identycznie. Ciastko nazywa się ulleres, co znaczy też po katalońsku "okulary":)
Na koniec jeszcze inne ciastko, które próbowaliśmy. Empanada, czyli pierożek. Chyba nikt nie nazwałby pierogów ciastkami. Bo to jest taki inny pierożek. Wygląda jak nasz duży, ruski pieróg. Tylko jest bardziej żółty. Ciasto, z którego jest zrobiony jest podobne do ciasta francuskiego. Wypełnić go można prawie wszystkim: warzywa, ryba, mięso albo coś słodkiego. My próbowaliśmy empanada de cabello de ángel. Dosłownie z anielskich włosów. Tak nazywa się marmolada z kandyzowanej dyni. Rzeczywiście trochę przypomina włosy, jest koloru złotego, dlatego anielskie :)
Zanim otworzylem ten wpis juz wiedzialem kto jest jego autorem:).ser
OdpowiedzUsuńMój cel na wakacje: Empanada, to w pierwszej kolejności - bacząc na moje umiłowanie do słodkości :) Zaintrygowały mnie 'włosy anielskie' niesamowicie!! Ror.
OdpowiedzUsuń