piątek, 9 października 2009

Residencia de estudiantes Pargue De Las Islas - czyli ja się żyje na akademikach:P

Wiem, że obiecywałem wyciecze po Lagunie, ale to też nastąpi, tylko chwilowo mi się nie chce o tym pisać:P Teraz naszło mnie na opowiadanie o akademikach w la Lagunie... Entonces...

Tak jak wspominałem wcześniej, byłem na miejscu już dzień przed otwarciem akademików. tak wtedy było tu cicho i spokojnie:) potem wprowadzili się erasmusi. Wtedy to zobaczyliśmy jak wyglądają pokoje;) pierwszym minusem... nie ma internetu w pokoju:P Ale już podczas pierwszego spaceru odkryłem, że jest w budynku opodal, więc nie jest tak źle:P w tym samym budynku jest także siłownia i pokój z tv;) No ale dalej. Między budynkami są miejsca na roślinki. Rosną tu palmy i kaktusy, a między nimi biegają strasznie liczne tutaj jaszczurki:P ale to za dnia;) w nocy wychodzą las cucarachas;) co to jest? hmmm... Pamiętacie piosenkę "La cucaracha, la cucaracha..." Tutaj uświadomili mi co to słowo znaczy:P tak! piosenka z dzieciństwa opowiada o karaluchu pozbawionym nóżek:P i to właśnie są stworzonka, biegające nocą:P Na szczęście nie znalazłem żadnego w pokoju, ale już obie Kasie opowiadały, że miały:P i przyznam, że są to zwierzaki spore;)

Dość szybko wyszedł też kolejny minus mieszania tutaj... kuchnia, oraz lodówka:P jest jedna mała lodówka na cały akademik:) ale jest w kuchni (niby oczywiste:P) ale żeby wejść do kuchni, trzeba mieć klucz;), żeby go dostać trzeba pójść do recepcji (w jeszcze innym budynku:P), a po skorzystaniu oddać:) jeśli się coś gotuje ok... ale do śniadania? nie warto:P dlatego trzeba raz na dwa-trzy dni chodzić do alcampo po nowe zakupy i kupować mało, albo rzeczy, które się bez lodówki nie zepsują:P trochę to uciążliwe, bo taki wypad, to jakaś godzina, albo i więcej:P

Kanaryjskie podejście do życia:)

Niby fajne:) ludzie wyluzowani, robią coś jak muszą:P ogólnie wesoło:) ale... tak jak wspominałem jak się tu wprowadzałem, było cicho i spokojnie:) dopiero jak wprowadzili się miejscowi (większość z nich miała w tutejszym magazynie lodówki, stoły, telewizory, nawet klimatyzacje:P więc im żyje się fajnie:P) trochę się ożywiło, ale nadal było wesoło:) ale przyszły robotnicy:) i teraz pytanie, na które odpowiedzi nie znam:P dlaczego kuchni w moim akademiku nie można było zrobić zanim wprowadzili się ludzie? było by łatwiej i sprawniej:P Ale najfajniejszy i tak jest młot pneumatyczny startujący codziennie koło 7 rano:P po imprezie, jak jesteś w pokoju koło 5, nie jest to tak miłe:P więc teraz mamy trochę utrudnione życie, bo cały teren jest rozkopany i mamy specjalne mostki, żeby po nich chodzić:P (dlaczego dopiero teraz? nie wiem:P)

Kolejnym problemem podczas mieszkania samemu jest pranie:P mają tutaj całkiem dużą i fajną pralnie:) jest koło 10 pralek i zawsze jest jakaś wolna, więc jest miło:) jest też dużo sznurków do powieszenia, niektóre pod dachem (bo zdarza się, że pada, jak już pisałem:P) niektóre na słońcu, ale wszystkie na powietrzu:P I teraz mój osobisty problem:P Nie umiem dogadać się z tutejszymi pralkami;) ostatnio wstawiłem pranie, szczęśliwy wróciłem po jakichś dwóch godzinach, dalej pierze... wróciłem po jakimś czasie:) pierze:P zająłem się czymś innym przyszedłem kiedy już się ściemniło:P pierze:P nie potrafiłem zrozumieć zachowania tej pralki, ale postanowiłem przyjść rano:P niestety i wtedy pralka dalej młóciła moje pranie:P i teraz nie przesadzam, nie żartuje i nie wkręcam:P pranie było w środku ponad 24 godziny:P i przez cały ten czas bęben pracował a w środku była piana (?) w końcu zrobiłem hard reset i wyciągnąłem wtyczkę, a potem pranie:P na szczęście nie rozpadło się:P (ale żeby nie było, że ze mnie taka ofiara, zdarzały mi się też normalne prania:P)

Kiedy już zrobimy pranie, należy je wyprasować:) są żelazka do wypożyczenia w recepcji:) jest z nimi tylko jeden problem:P mają duże wtyczki co w tym złego? to że takie rzeczy można podłączyć tylko w łazience:P więc pozostaje nam prasować na łazienkowej podłodze, albo na desce klozetowej:P Na dzień obecny odziedziczyłem stare żelazko odkupione za 5 euro, które pasuje do wszystkich gniazdek i kulturalnie prasuje na łózko:)

No to może coś zjemy? Tak jak pisałem kuchnia była w remoncie obecnie trzeba iść po klucz:P wcześniej trzeba było sobie radzić:P Kupiłem sobie czajnik za jakieś 12 euro i całkiem dobrze sobie z nim radziłem:) tak jak pisałem gotowałem w nim makaron:P całkiem dobrze radzą sobie też parówki, a ostatnio ugotowałem jajko:P (ale to gotuje się dość długo:P)

Ale jedno jest pewne:) na akademikach miesza się mimo to sympatycznie i ciekawie, i tubylcy robią dobre imprezy (ostatnio do 3 w nocy grali na bębnach:P) jednak mimo to... coraz więcej ludzi się stąd wynosi, a co najfajniejsze... nawet pracownicy akademików, czy uczelni mówią "jeszcze tego nie zrobiłeś?":P Więc moja rada na przyszłość:P Jeśli chcesz mieszkać w akademiku sprawdź czy jest kuchnia i na ile dostępna:P dowiedz się o lodówkę, a także;) nawet jeśli napiszą, że jest internet sprawdź co mają na myśli:P

Za to jest plus:) w tych jednoosobowych pokojach z powodzeniem mogą mieszkać dwie osoby (sprawdzone! ;) )

1 komentarz:

  1. Dominik, parówki w czajniku rządzą! Jak do Ciebie przyjedziemy, to muszę zobaczyć jak przyrządzasz ten specjał;P

    OdpowiedzUsuń