środa, 14 lipca 2010

Szaleństwo

Ja zdaję sobie sprawę, że ten mecz to było 115 minut patrzenia na to, jak jedni faulują drugich (10 żółtych kartek czy więcej?). Zdecydowanie mecz o trzecie miejsce był ciekawszy, ale mimo wszystko warto było czekać, bo bramka była ładna.

Przyznać muszę, że Oviedo było idealnym miejscem na oglądanie finału. Atmosfera, która panowała potem w mieście była szalona. Trąbki, fajerwerki, okrzyki. Klaksony nie przestały trąbić przez następną godzinę. Ludzie wymachiwali flagami, tańczyli na ulicach, jakiś pan udawał, że jest torreaoderem i wymachiwał flagą przed maską samochodu. Inny jechał autem, nie, on jechał na aucie, na jego masce dokładnie. Czysta hiszpańska radość.



1 komentarz:

  1. Na własnej skórze się przekonałam, jak wygląda ten hiszpański szał.
    La Rambla była nie do ogarnięcia przez sprzatających o 3 rano:)

    OdpowiedzUsuń