14 lipca - najważniejsze święto francuskie. Fajnie być wtedy we Francji, ale zdecydowanie bardziej na północ niż my. Najlepiej to wybrać się to stolicy. My wylądowaliśmy w Akwitanii, w jej południowej Francji. Niby wszyscy mówią tu po francusku, jest też gaskoński (rodzaj okcytańskiego – brata bliźniaka katalońskiego), ale tak naprawdę nadal jest to kraj Basków. Może nie wiele osób posługuję się nim, ale sposób życia, tradycje i pieśni są zdecydowanie baskijskie. Oprócz małego zwiedzania, postanowiliśmy sprawdzić jedną z baskijskich potraw “poulet basquaise”. W dużym skrócie jest to kurczak z warzywami. Całość popiliśmy wytrawnym winem – oczywiście Bordeaux – i zakończyliśmy baskijskim serem. Niestety nasz gospodarz nie dał się namówić na zaśpiewanie nam lokalnych pieśni.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz