Dziś stwierdziłem, że mam dosyć. W dzień ponad 25 stopni w cieniu, jest dopiero początek czerwca, a moje włosy niedługo zakryją mi oczy. Postanowiłem się obciąć!
Jako, że mój budżet jest studencki, musiałem znaleźć coś przyzwoicie taniego. Jak wiadomo w Barcelonie handlem zajmuje się kilka grup: są Hiszpanie, Chińczycy, Pakistańczycy itd. Oczywiście istnieje podział rynku: Chińczycy są od małych warzywniaków, ciuchów i sklepów ze wszystkim, Paki zajmują się zawsze otwartymi sklepami, kafejkami internetowymi i szeroko rozumianymi usługami.
Szwędając się po ciasnych uliczkach Bornu i trafiłem na coś, co było mieszanką kafejki internetowej i fryzjera. Internet za 2€/h, cięcie za 6€. Poproszę to drugie!
Siadłem i z ciekawością (i strachem) przyglądałem się dziwnej technice obcinania: na krótko maszynką dookoła, potem brzytwą, potem lekkie podcinanie u góry. Moja ciekawość wzrastała razem ze obawą o to, jak będę wyglądać po tych zabiegach. W pewnym momencie odpowiedziałem sobie na to pytanie: "będę wyglądać mniej więcej jak mój fryzjer".
Cięcie było już w zaawansowanym stadium, starałem się ratować, co się dało, tłumacząc, że to lepiej, żeby było tak i siak. Niestety było już chyba za późno. Poczekałem do końca, zapłaciłem, podziękowałem i wyszedłem.
Wracając do domu przejrzałem się w witrynie sąsiedniego sklepu i stwierdziłem, że mam Paki fryzurę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
A gdzie zdjęcie !?
OdpowiedzUsuńNie chcę się ośmieszać ;)
OdpowiedzUsuńSpecjalnie opuściłem readera, żeby zobaczyć zdjęcia (naiwnie myśląc, że coś wyciął), a tutaj też nic...
OdpowiedzUsuń...to może na maila chociaż?
Ja też chcę zobaczyć zdjęcie:D
OdpowiedzUsuńJacku, przyjade zobaczyc Cie w nowej fryzurze :D
OdpowiedzUsuńMarian
Mam nadzieję, że odrośnie w ciągu tych 3 tygodni!
OdpowiedzUsuń