W Barcelonie bezdomnych jest mnóstwo. Można by podzielić ich na różne grupy: młodzi zbieracze na wino, cygańskie dzieci, niepełnosprawni, bezrobotni (bezrobocie sięga teraz 20%) i mnóstwo innych. Czasem mieszkańcy "znają swoich bezdomnych".
W przeciwieństwie do Paryża nie usuwa się ich w kąt. Śpią często w głównych częściach miasta: pod kościołami, pod starymi murami miasta czy na stacjach metra. Często ludzie zostawiają koło nich drobne monety, kiedy ci śpią. Budzą się i widzą, że jacyś dobrzy ludzie zostawili im parę Euro.
Inna sprawa, że ludzie nie rzadko rozmawiają z bezdomnymi. Kilka razy zaobserwowałem jak mała grupka pomagała nieść coś takiemu biednemu zbieraczowi staroci.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz