niedziela, 8 listopada 2009

GPB - Hiszpańskie ciekawostki i mity

Zanim przejdę do kolejnej wycieczki po Barcelonie, chcę opowiedzieć kilka ciekawych historii. Niektóre będą prawdziwe, pozostałe tylko po części. Ale myślę, że wszyscy lubimy ich słuchać tak długo, dopóki są ciekawe.


Tapas

Wszyscy o nich słyszeli, ale skąd się wziął nawyk jedzenia przekąsek. Zaczęło się od sjesty. Z tego znane są kraje śródziemnomorskie, a w szczególności Hiszpania. W założeniu sjesta miała trwać trzy godziny. Pierwsza godzina na jedzenia, druga na spanie, a trzecia na kochanie. Niestety jak to w życiu wyszło inaczej i Hiszpanie całe trzy godziny spędzali na... piciu. Po przerwie wszyscy wracali pijani i nie było możliwości dokończenia pracy. Wynikły z tego same nieszczęścia. Żeby zaradzić sytuacji wymyślono, że do każdego napoju podawany będzie jakiś posiłek. Nie było miejsca na pełny obiad, więc dodawano małe przekąski, na zimno lub na ciepło. Kładziono je na talerzu i przykrywano nim zamówiony napój. Słowo tapar po hiszpańsku oznacza "zakrywać", stąd pochodzi właśnie nazwa tapas. Będąc w Hiszpanii nie zapomnijcie choć raz udać się na małą wycieczkę po knajpkach, żeby spróbować tapas.

Dzisiaj byliśmy w małej knajpeczce i teraz z doświadczenia mogę napisać coś o tapas. Są różne, czasem zwykłe i proste do przyrządzenia, innym razem bardziej wykwintne. Podawane w małych ilościach, każde na osobnym talerzu. Jedzone przy stoliku albo przy barze. Tradycyjnie po zjedzenie, papierowe serwetki wyrzucamy na ziemię. To nie śmiecenie, to znak dla innych, że knajpa jest dobra i mają dobre jedzenie - przychodzi tu wiele gości. Do wyboru mamy oliwki, marynowane pieczarki, pa de tomaquet (chleb nasmarowany pomidorem, polany oliwą, podawany z ostrym serem lub suszoną szynką), grecka sałatka, chlebek z chorizo, anchois, ośmiorniczka z oliwkami, marynowane karczochy, małże z sałatką oraz wiele innych. My skusiliśmy się na te najbardziej dla nas oryginalne, czyli małże i ośmiornicę. Szczerze polecamy!


Paella dla niej

Potrawa pochodząca z Walencji, składająca się przede wszystkim z ryżu i warzyw. W zależności od typu dodaje się do niej drób lub owoce morza. A jak to się stało, że świat poznał tę potrawę?

Dawno temu był pewien młodzieniec, który do szaleństwa zakochał się w dziewczynie. Ona niestety odrzucała jego zaloty. Chłopak nie dawał za wygraną i nadal zalecał się do niej. Zmęczona tym wszystkim postanowiła pójść na ugodę: dać mu jedną szansę i jeżeli nie przejdzie próby, zostawi ją w spokoju. Testem miało być ugotowanie potrawy. Chciała się przekonać czy umie gotować. Uradowany młodzian, zamiast przygotowywać specjały w kuchni, poszedł się napić. Gdy obudził się rano, zorientował się, że jest już trochę późno, nie ma żadnych składników w domu, a sklepy (była to sobota) są pozamykane. Zdesperowany udał się do swoich przyjaciół i od każdego wziął jakiś produkt. Z powodu braku czasu poszatkował wszytko i wrzucił na patelnię. Gdy dziewczyna zjawiła się w porze obiadowej, dał jej spróbować potrawę, którą dla niej przyrządził. Był zupełnie zaskoczony, gdy stwierdziła, że jest to najlepszy posiłek w jej życiu i że chce z nim być. Gdy spytała o nazwę potrawy powiedział, że to para ella, co znaczy "dla niej". Z czasem nazwa potrawy przekształciła się w dzisiaj znaną na paella.

Ta historia jest romantyczną wersją. Prawda jest trochę inna, choć w sumie ciężko czasem dojść do tego, co w rzeczywistości jest prawdą. Niektórzy twierdzą, że paella powstała tak jak włoska pizza, z biedy. Z braku żywności rodziny spotykały się, każdy przynosił, co miał i gotowano to wszystko na patelni. Stąd też nazwa, po łacinie patella, a po katalońsku paella (w Walencji też obowiązuje kataloński). Jest też inna wersja mówiąca o służącym arabskiego króla, który gotował ryżowe potrawy z resztek pozostawionych po bankietach.


Po drugiej stronie korridy

Korrida czy też corrida de torros, popisowa walka z bykami. Nie będzie o matadorach, ani o ich strojach czy o historii. Będzie trochę o tym, jak straszna jest korrida. Broni się koni, które są przewożone w okrutnych warunkach. Kiedy dowiecie się o tym jak traktuje się byki, też będzie chcieli je bronić.
Na całe 24 godziny przed walką byk zamykany jest w ciemnym, ciasnym pomieszczenie. Gdy przychodzi czas starcia zwierzę wypuszczane jest zawsze w takim miejscu, żeby słońce świeciło mu prosto w oczy, oślepiając je. Przed wypuszczeniem byka łamie się mu żebra, żeby ciężko było mu nabierać powietrza. Dodatkowo kaleczy się go, żeby go osłabić. Zdarza się też, że poi się go alkoholem, żeby w czasie występu był pijany. Cała ceremonia składa się z 3 części. W pierwszej młodzi matadorzy mają za zadanie wbić małe dzidy w kark byka, żeby nie mógł podnosić głowy. Druga część to ta, którą najczęściej widzimy w telewizji. Wyczerpane, pokaleczone zwierzę biega za kolorową płachtą. Na końcu torreador zabija byka wbijając mu dzidę przez plecy prosto w serce.
Ja też byłem zaskoczony dowiadując się o tym. Tzn. wiedziałem, że jest brutalne, ale poznając szczegóły dowiedziałem się jak bardzo.


Elephant man

Prawo katalońskie jest dość oryginalne, a dokładniej tolerancyjne. Jeśli tylko masz ochotę poczuć się wolny i zdjąć z siebie wszystko, co masz na sobie. Proszę bardzo! Jest absolutnie legalne. Możesz paradować nago po ulicy. Jest tylko jedno "ale". Musisz mieć na sobie buty. Jeśli spotkacie kiedyś w Barcelonie jakiegoś golasa bez butów, możecie podejść i powiedzieć, że to jest złe. Powinien założyć buty, wtedy nie będzie miał problemów.
To jest trochę dziwne. Dziwniejsze jest to, że to nie tylko prawo. Ludzie naprawdę to wykorzystują. Jedną historię opowie wam Asia. Drugą opiszę teraz ja.
Czasem w centrum spotkać można człowieka, który chodzi prawie goło. Z daleka już widać, że nie ma nic oprócz kąpielówek. Gdy podejdziemy bliżej przekonamy się, że to jest tatuaż. Nie ma on na sobie nic. Tatuaż tylko udaję... ale nie! Nie udaję kąpielówek. Jeśli przyjrzeć się z bliska zobaczy się, że są to uszy. Uszy słonia wytatuowane na jego pośladkach, a z przodu jak to u słonia znajduje się.. trąba. To jest tak zwany elaphant man, czyli człowiek-słoń. Ale nie życzę wam go spotkać, wystarczy o nim wiedzieć ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz