Pomartwiłem się, podenerwowałem, już miałem dość szukania. Ogłoszenie z netu zdjęte, odpisałem ludziom, że nie szukam już mieszkania, a tu nagle niespodzianka, znów trzeba szukać od nowa.
I tak po kilku dniach byłem w tym samym miejscu. Może mądrzejszy trochę. Pierwszą różnicą było zmniejszenie kwoty jaką chcemy wydać. Patrząc za ile ludzie wynajmują, spokojnie można było dać o 100€ mniej. W ten sposób nie przyciągnie się oszustów, którzy chcą dokładnie tyle, ile możesz zapłacić.
Tym razem szukanie było dużo krótsze. Przegląd ofert, wybranie najlepszych, telefon i jesteśmy umówieni. Następnego dnia wybraliśmy się oglądać mieszkania.
Pierwsze z nich było praktycznie w centrum miasta, jakieś 200 metrów od Rambli, a cena niższa niż na akademikach. Faktycznie standard był trochę akademikowy. Mieszkalibyśmy w trójkę, duży kuchnio-pokój, łazienka, toaleta, wszystko jest. Nawet klimatyzacja, tylko jakoś tak ciemno i mroczno było. Ale może dałoby się coś z tym zrobić.
Drugie mieszkanko nie było tak blisko, ale nadal blisko: 400m do Parc de la Ciutadela, 700m do katedry i tyle samo do portu. Po malutkich schodkach wchodzi się na trzecie piętro, wszystko umiejscowione w wąskich uliczkach dzielnicy Born. Klimatyzacji nie ma, ale jest własna łazienka. W mieszkaniu jest jedna Hiszpanka i Włoszka, prawie zero angielskiego, czyli duża motywacja do nauki.
Zdecydowaliśmy się na to drugie. Po doświadczeniu wyniesionym z pierwszego szukania stwierdziliśmy, że trzeba sformalizować naszą decyzję. Kaucja w zamian za klucze. Wprowadzamy się 10-ego. Pozostało nam tylko odliczanie dni i może wstępne spakowanie się.
W czasie tego całego zamieszania martwiła nas tylko jeszcze jedna rzecz. Oficjalnie to nie mamy żadnego potwierdzenia, że zostajemy na drugi semestr. Jak zwykle nasz kochany-i-lubiany DWM czekał do ostatniego momentu. Obiecali odpowiedzieć w styczniu. Ostatnim dniem pracującym był piątek (29/01). Właśnie wtedy, o godzinie 16:30 (jakieś 1,5h do skończenia pracy) dostałem maila z dużym TAK, na które tak bardzo czekaliśmy.
Komentować nie będę, jakby ktoś chciał, zapraszam, pod postem jest takie puste pole "komentarze".
Koniec końców wyszło bardzo fajnie. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz