Na północy wyspy, jedynym miejscu, w którym zdarzają się ulewne deszcze stoi pewien tajemniczy dom. Pełen dziwnych rysunków i pozostałości po poprzednich właścicielach, niepasujących do siebie przedmiotów i starych mebli. Tak się składa, że jest to dom naszego przyjaciela, Dominika.
Wraz z trzema wesołymi dziewczętami (Moniką, Ewą, oraz znaną już Wam Kasią) oraz jednym niemniej wesołym Mateuszem zamieszkują oni sobie domek brujy (czyli czarownicy), która regularnie przybywa z równoległych wymiarów zebrać haracz za kolejny miesiąc:) I my postanowiliśmy przybyć w to urocze miejsce, zobaczyć jak radzą sobie nasi Polacy w tropikach...
Pierwszy widok Teneryfy zapiera dech w piersiach. Ogromne góry wznoszące się tuż obok piaszczystych plaż, piękne luksusowe rezydencje tuż przy małych miejskich domkach. A wszystko to, to mieszanka niesamowitych, cudownie soczystych kolorów.
Nagle znaleźliśmy się w raju - miejscu, gdzie ludzie na ulicach są uprzejmi i życzliwi, słońce zawsze jest na wyciągnięcie ręki, fale zapraszają do surfowania, a góry do wędrowania.
I tak oto rozpoczęła się nasza kolejna podróżnicza przygoda...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz