Wiedzieliśmy o tym, że kiedyś znów ich zobaczymy. Było to nieuniknione. Zawsze wracają. Ale nawet jeśli to wiesz, to w ciągu tylko kilku "zimowych" miesięcy przyzwyczajasz się, że prawie ich nie ma.
Przejście przez ulicę nie jest już takie samo. Zapomnieć można o bieganiu, jeżdżeniu na rowerze! Nie ma gdzie, trzeba im tłumaczyć, gdzie jest Rambla, czekać, aż przejdą cała gromadką. O czym mówię? Oczywiście o turystach! Wrócili. Jeszcze 3 tygodnie temu było zimno, był śnieg. Teraz jest 20 stopni, ale oni też tu są.
Tubylcy nazywają ich las guiris. Turyści często pytają o drogę mówiąc: "Where is...". Hiszpanie - których angielski do biegłości ma daleko - rozumieją to jako ge-ris. Tak właśnie podobno zrodziło się to określenie.
Plaże już się wypełniają. Razem z nimi sprzedawcy wszystkiego: okulary, kanapki, piwo, marycha, chusty, masaż, tatuaże. Nie można posiedzieć 3 minut spokojnie. Oprócz tego Rambla znów wygląda jakby po drugiej stronie było czerwone światło i wszyscy na coś czekali. Myślę, że całe to zamieszanie najbardziej podoba się złodziejom. Dla nich w końcu kończą się chude miesiące, grube ryby przyjechały!
Ciekawe jak będzie w lecie, w końcu to dopiero marzec...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz