Wieść rozniosła się po sieci już 2 tygodnie temu. Liczba osób, które miały się zjawić, powiększała się każdego dnia. Na szczęścia Placa Catalunya jest bardzo pojemna. Wszyscy się zmieścili. Kilkaset set osób, każdy z poduszką, niektórzy nawet w piżamach, stali na środku czekając na znak. Po chwili głośna syrena i start! Pióra latały wszędzie. Walczyli młodzi i starzy. Prawdziwe szaleństwo!
Jeszcze przed pójściem miałem dylemat: brać poduszkę i uczestniczyć czy brać aparat i robić innym zdjęcia. Poduszki nie wziąłem i przyznam, że byłem całkowicie bezbronny. Nikt nie patrzył, czy mam czym kontratakować. Moja głowa dostała niejedną poduszką. Ja w zasadzie bardziej pilnowałem, żeby aparat nie dostał.
Kadrowanie było strasznie trudne, ale coś mi się udało złapać. Miłego oglądania!



P.S. Jeśli kiedyś w okolicy będzie taka impreza, koniecznie się wybierzcie, z aparatem lub poduszką!
Ostatnio w Warszawie było:)))
OdpowiedzUsuń