Szczególnie na deptakach, w parkach.
Parc de la Ciutadella. Od jakiegoś czasu nasze ulubione miejsce. Blisko, cicho i pięknie. To chyba wystarczy. Nie tylko nasze ulubione, ale też innych mieszkańców Barcelony. Jest ich tam zwykle sporo i robią najrozmaitsze rzeczy. Rodziny spacerują z dziećmi, grupki znajomych jedzoną obiad, ktoś urządza urodziny. Bębniarze wystukują rytm, nieopodal dziewczyny ćwiczą grę na saksofonie. Inni trenują chodzenie na linie, żonglowanie, czy jogę. Ktoś się opala, starszy pan karmi papugi, dzieci bawią się w berka, łódeczki pływają po stawku. 2 tygodnie temu w parku stało kilkanaście pianin z napisem "Toca'm, soc teu" (Zagraj na mnie, jestem Twój). Ludzie podchodzi i próbowali swoich sił. Niektórzy byli naprawdę świetni. Na centralnym placu ludzie stepowania przy akompaniamencie pianinka. Grający pan uczył swoją córeczkę podstaw. Potem ktoś się dołączył i grali razem.
Dziś w tym samym miejscu odbywały się lekcje tańca.
obok mały chłopczyk uczył się puszczać bańki, ktoś inny malować.
Wszyscy korzystali z pogody i wolnego dnia. Założę się, że na plaży ludzie opalali się i grali z siatkę, ale tego już nie zdążyłem dziś sprawdzić. Może jutro :)


Dziś w tym samym miejscu odbywały się lekcje tańca.
obok mały chłopczyk uczył się puszczać bańki, ktoś inny malować.
Wszyscy korzystali z pogody i wolnego dnia. Założę się, że na plaży ludzie opalali się i grali z siatkę, ale tego już nie zdążyłem dziś sprawdzić. Może jutro :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz