30.08.2009, godz. 22:00
Zacznę od rzeczy niesamowicie nudnych - czyli kolejnych papierkowych spraw. Otóż przed wyjazdem trzeba było jeszcze donieść do DWM:- ksero pierwszej strony umowy z bankiem o założeniu konta walutowego w euro
- zgodę dziekana na wyjazd
- wydrukowany kalendarz akademicki
- podpisany przez uczelnię zagraniczną Learning Agreement (który przychodzi pocztą albo do nas, albo od razu do DWM)
Gdy to wszystko mamy - nie pozostaje nic innego, jak tylko podpisać umowę i jechać!;)
No... prawie...;p
Jak zwykle - wszystko na ostatnią chwilę - jeszcze NFZ. A dokładniej załatwienie Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego. Załatwić to można w NFZ-cie przy ul. Dawida, a wymagane dokumenty to:
- legitymację studencką
- wniosek o wydanie EKUZ, który wypełnia się na miejscu
- zaświadczenie, które można dostać w DWM-ie o tym, że w danym okresie będziemy studiować na zagranicznej uczelni
-ZCNA lub ZCZA (dokument mówiący o tym, że dana osoba z naszej rodziny zgłosiła nas do ubezpieczenia zdrowotnego jako członek rodziny)
- dokument potwierdzający opłacenie składek na ubezpieczenie zdrowotne, czyli jedno z dwóch:
- ważna!!! (czyli podbita najdalej miesiąc wcześniej) legitymacja ubezpieczeniowa
lub
- RMUA za poprzedni miesiąc (dokument potwierdzający opłacenie składek)
Ufff... no i jeszcze - cierpliwości, bo czasem trzeba spędzić baaaardzo dłuuugą godzinę w NFZ-towskiej kolejce;/ na szczęście - EKUZ dostaje się od ręki (oczywiście jeśli ma się wszystkie dokumenty...)
A teraz ta ciekawsza część, czyli:
Pozdrowienia z Brukselskiego lotniska!!! (niestety szumnie relkamowany tu hotspot jest płatny, więc opublikowanie owego postu nastąpi z opóźnieniem;p )
Bo za tanie loty trzeba płacić inaczej - przesiadkami i nocami spędzanymi na lotniskach;P No ale skoro lot Wrocław-Bruksela-Dublin kosztuje 37zł, czyli mniej niż autobus z Dublina do Galway(15 euro?? ), to chyba nie ma o czym więcej mówić;)
Siedzie i tylko się zastanawiam - czego zapomniałam wziąć...? Ostatnich parę dni przed wyjazdem było naprawdę szalonych - czas wielkich pożegnań, pakowanie, załatwianie ostatnich formalności przedwyjazdowych...
Choć przyznaję, że najbardziej martwiła mnie inna strawa - czy w Galway mają ładne mosty i czy da się pod mini spać;p Bo niestety okazało się, że nie dostałam akademika. A wszystko dlatego, że transakcje bankowe nie odbywają się w ułamku sekundy, liczba miejsc - zwłaszcza tych tylko na 1 semestr - jest mocno ograniczona, a obowiązująca zasada to: "kto pierwszy ten lepszy". W konsekwencji - zapewne o parę godzin - spóźniłam się. Niestety mój akademik raczył mnie o tym poinformować z jeszcze większym opóźnieniem i w dodatku właśnie wtedy, gdy włóczyłam się po Ukraińskich bezdrożach gdzie internet to chyba w wiadrach przynoszą, ale i to nieczęsto... Postanowiłam się jednak wtedy tym zbytnio nie przejmować, zwłaszcza, że obiecali umieścić mnie na listę rezerwową i dać znać jeśliby coś się zmieniło (jak się później okazało - lista rezerwowa to jedna wielka ściema). Beztrosko więc wyjechałam w dalsze wojaże wierząc, że jakoś to przecież będzie...
Ale gdy wróciłam z Alp i zdałam sobie sprawę z tego, że za tydzień wyjeżdżam, a dalej nie mam gdzie mieszkać - zaczęłam się NAPRWDĘ STRESOWAĆ!!! Z pomocą przyszedł mi facebook - okazało się że została tam założona grupa: "Erasmus-Galway 2009/2010", a tam oczywiście wątek: "accomodationa and roommates". Okazało się, że bardzo dużo ludzi jedzie tam "w ciemno" i będzie szukać mieszkania już na miejscu. Nawiązałam więc kontakt z paroma osobami, które przyjeżdzają do Galway mniej więcej w tym samym czasie co ja - i będziemy szukac razem. Razem raźniej;) I w tym momencie naprawdę zaczęłam się cieszyć, że nie mam tego akademika!!! Studenckie mieszkanie z samymi "erasmusami" z różnych krańców Europy - to będzie coś;D
Co teraz czuję? Przemieszanie lekkiego strachu - bo to w końcu samotna podróż w 'nieznane' - z niecierpliwością - już bym chciała tam być!;) No i tęsknotę - i to taką podwójną: tęsknotę za przygodą, ale też za Wami wszystkimi!!!
Ratuje mnie pyszne drożdżowe ciasto od Asi i U2 w słuchawkach;)
cdn...